czwartek, 28 sierpnia 2014

ŻYCIE W USA | WYCIECZKA DO ATLANTA BOTANICAL GARDEN.

W ubiegłym roku wybraliśmy się na wycieczkę do Atlanta Botanical Garden. Relacja z tego wypadu była już na moim kanale YouTube. Poniżej mam dla Was krótką fotorelację. W ubiegłym miesiącu byłam w tym ogrodzie ponownie, tym razem z dziećmi ze szkoły. Aktualnie ponownie znajduje się tam przepiękna wystawa "Imaginary Worlds: Plants Larger Than Life", drugi raz w USA. To niesamowite, co ludzkie umysły potrafią wymyślić, a ludzkie ręce stworzyć. Poniżej zobaczycie między innymi żabę, króliki czy ogra. Są to "rzeźby" wykonane z metalu, a następnie pięknie obsadzone kwiatami :D Robi to niesamowite wrażenie! Zapraszam Was również do obejrzenia filmiku z tej wycieczki - wystarczy kliknąć w zdjęcie powyżej. W filmiku tym także prezentuję Wam OOTD, czyli Strój Dnia - mój i mojego Gościa :D Pamiętajcie proszę, że jest to filmik z ubiegłego roku.

Tutaj link do strony internetowej Ogrodu: 

Uwielbiam storczyki! Są to chyba moje ulubione kwiaty doniczkowe, a w Atlanta Botanical Garden znajduje się oddzielny pawilon właśnie z orchideami. Nawet nie wiedziałam o istnieniu niektórych rodzajów :D 
Kłania Wam się gigantyczna jagoda! :D (truskawki też były)
Gdzieniegdzie w trawie chowały się nieśmiałe króliki :D 
W innym miejscu czyhał na nas kameleon :D
Natomiast ta fontanna po prostu zapierała dech w piersiach! Coś pięknego! Zdobienia te są wykonane ze szkła - nie omieszkałam dotknąć :D


Buziaki :* :* :*
M.

niedziela, 24 sierpnia 2014

LIPIEC W PIGUŁCE.


Lipiec zaczął się bardzo miło. Kilka nowych rzeczy znalazło się w mojej szafie oraz kosmetyczce. Na początek nowa torebka od Michael Korsa. Skórzana kopertówka, z pozłacanymi elementami. Muszę przyznać, że zarówno biżuteria, jak i torebki tego projektanta bardzo przypadły mi do gustu. Milo dorasta, jest bardzo kochany. Zupełnie inny niż koty, które znałam do tej pory. Jest bardzo towarzyski, ciągle chce się przytulać, rozmawiać (miauczy niesamowicie dużo i głośno, w różnych tonacja i wariacjach dźwiękowych). Muszę przyznać, że jest bardzo fotogeniczny :) Następnie pokazywałam Wam nowy lakier do paznokci - Christian Dior, Dior Vernis. Jeżeli macie ochotę poczytać, co o nim sądzę - zapraszam TUTAJ.


Ponieważ w życiu musi być zachowana równowaga, przydarzyło nam się także nieszczęście. Nieszczęście, które niestety pochłonęło bardzo dużo naszego czasu, kosztowało nas dużo stresu i zdrowia. Kiedy ustępowaliśmy pierwszeństwa włączając się do ruchu z drogi podporządkowanej, zostaliśmy uderzeni w tył naszego samochodu. Uderzenie było dość silne, osoba jadąca za nami z pewnością jechała minimum 50 km/h, podczas gdy my staliśmy w miejscu. Muszę przyznać, że jestem ogromnie zaskoczona - pozytywnie - jak szybko przyjechała policja, jak szybko zadziałała ubezpieczalnia itd. Mieliśmy podobną sytuację jeszcze mieszkając w Polsce i nie wspominam tego, aż tak "miło". Oddaliśmy samochód do oceny, mieliśmy nadzieję, że uda się go naprawić. Jednak w USA realia są trochę inne niż w Polsce. Rzeczoznawca ocenił, że koszt naprawy samochodu przewyższa jego wartość (zostały przesunięte słupki, konstrukcja samochodu została naruszona). Kasacja. Na szczęście dostaliśmy samochód zastępczy, mogliśmy z niego korzystać do momentu zakupu nowego samochodu (max. miesiąc czasu). Dni nam mijały na załatwianiu spraw, szukaniu samochodu, co łatwe nie było. Okazuje się, że w USA samochody używane mają bardzo wysokie przebiegi, a co za tym idzie ceny samochodów mniej zużytych są znacznie wyższe niż szacowaliśmy. I okazuje się, że bardziej opłaca się kupić całkowicie nowy samochód z salonu. W międzyczasie udało mi się dokupić nowe zapachy do domu, kolejne świece z Bath & Body Works, które UWIELBIAM! Oczywiście zaliczyliśmy również wizytę w szpitalu, prześwietlenia i takie tam inne sprawy. Na szczęście okazało się, że wszystko jest w porządku. Powiedzmy... Kręgosłup boli mnie do tej pory, a minęły już prawie dwa miesiące. Ehhh... Na Instagramie podzieliłam się z Wami również informacją, że w USA wreszcie pojawiły się wypiekane cienie Chanel! Bardzo na to czekałam. Już nawet wybrałam, którą paletkę chcę mieć :) Wkrótce ją Wam pokażę. 

Zapraszałam Was również na mój kanał na YouTube, gdzie pojawiły się nowe filmiki. Jeżeli jeszcze tam nie byliście to zachęcam do odwiedzin :) Ostatnio trafiłam na stronę Tiffany & Co. i to był błąd! Za dużo pięknych rzeczy tam znalazłam! Najbardziej spodobał mi się pierścionek, którego zdjęcia wkleiłam na Instagramie. Wiem, że któregoś pięknego dnia znajdzie się on na moim palcu :) TUTAJ możecie przyjrzeć mu się z bliska. Jeszcze w maju zakupiłam swoją pierwszą gąbeczkę Beauty Blender. Po testach okazało się, że gąbeczka sprawuje się rewelacyjnie i jest moim zdecydowanym ulubieńcem! Zachęcałam Was również do przetestowania żeli pod prysznic z Lirene. Przywiozłam je sobie z Polski, ponieważ są rewelacyjne, ale więcej o nich będzie wkrótce na blogu.

I kolejne zdjęcie Milo. Czasami śpi w tak śmiesznych pozycjach, że boki zrywamy! Tym przeraźliwym zdjęciem mojej facjaty zachęcałam Was do zajrzenia na mój kanał na YouTube, gdzie wówczas pojawił się filmik z odpowiedziami na Wasze pytania o życie w USA. Polecałam Wam również nowy peeling do twarzy z St. Ives. O nim wkrótce na blogu, ponieważ jest rewelacyjny! Następne zdjęcie to zdjęcie wnętrza samochodu, który zdecydowaliśmy się kupić. Postawiliśmy na tę samą markę i model, czyli Hyundai Elantra. Poprzedni samochód był siedmioletni, a sprawował się idealnie, absolutnie nic się nie psuło, jeździł jak marzenie. Uznaliśmy, że zakup nowego samochodu będzie idealnym prezentem urodzinowym dla nas obojga! :D

Czerwiec i lipiec w mojej pracy to tzw. Summer Camp. W tym czasie dzieci mniej czasu poświęcają na pracę, więcej natomiast na zabawę, wycieczki, projekty plastyczne. Wycieczka, w której uczestniczyłam była do Atlanta Botanical Garden, gdzie mogliśmy zobaczyć rewelacyjną wystawę. Wszystko to było stworzone z metalowych konstrukcji obsadzonych roślinami. Post na temat tej wystawy już się tworzy, żebyście i Wy mogli oczy nacieszyć :) Koniec miesiąca to urodziny moje i mojego męża. Różnica między naszymi urodzinami to zaledwie 5 dni, także często imprezę robimy wspólną, tak jest bardziej cost-effective :)


Moi Mili, tak wyglądał mój lipiec w zdjęciach i w delikatnym skrócie. Wiele się wydarzyło, stresu również było dużo, ale na szczęście już wszystko za nami. Przepraszam, że post ten pojawił się tak późno, ale sierpień jest również bardzo dla mnie intensywny. Bardzo dużo się dzieje, ale o tym w kolejnym poście z tej serii :) Od tej pory zamierzam pisać je regularnie. Wiem, że bardzo  je lubicie :)

A jak wyglądał Wasz lipiec? Wydarzyło się coś ciekawego? Chętnie poczytam!

Życzę Wam cudownego tygodnia!
Buziaki :* :* :*
M.

środa, 20 sierpnia 2014

URODA | CHRISTIAN DIOR - DIOR VERNIS 551 AVENTURE.

Cóż mogę powiedzieć... Poszukiwania idealnego lakieru do paznokci trwają. Czy wymagam zbyt wiele? Czy to ze mną, a raczej z moimi paznokciami, jest coś nie tak? Lakier na moich paznokciach zaczyna odpryskiwać i ścierać się już po kilku godzinach! Chanel ostatnio przetrwał zaledwie około 30 godzin. Chociaż nie powiem, nie powiem, chyba się wystraszył, że po niego więcej nie sięgnę i następnym razem wytrwał aż 2 dni :P Póki co, winą obarczam moje paznokcie. Rozdwajają się, łamią... Wiem, że po części jest to wina mojej pracy, ponieważ bardzo dużo robię dłońmi, często je myję itd. Serio! Mam bzika na punkcie mycia rąk. W trakcie dnia myję je tak na oko może 50 razy. Ale spokojnie, pracuję nam tym :) Ale zaraz, zaraz! Dzisiaj nie o tym! Dzisiaj chciałam Wam przedstawić lakier, który jest moim ostatnim nabytkiem. Panie i Panowie, powitajcie gromkimi oklaskami lakier CHRISTIAN DIOR, Dior Vernis COUTURE COLOUR GEL SHINE AND LONG WEAR NAIL LACQUER w kolorze 551 Aventure.

Piękny kolor, soczysta pomarańcz wpadająca w czerwień. Wspaniale współgra z granatowymi dodatkami, ubraniami. Muszę przyznać, że lakier ten mile mnie zaskoczył. Kolor na paznokciach jest żywy, nie blaknie, ma piękny połysk. Nie odpryskuje, a jedynie ściera się delikatnie na końcówkach. 

Warto wspomnieć, że lakiery Dior Vernis nie zawierają toluenu, formaldehydu, ftalanu dibutylu (DBP) oraz kamfory. A oznacza to, że są bezpieczne dla naszego zdrowia, mogą być używane przez kobiety w ciąży oraz alergików.

Opakowanie bardzo proste, jednak dzięki srebrnej, metalowej nakładce wygląda bardzo elegancko. Tak jak większość lakierów z wyższej półki, ten również posiada dwie nakrętki. Osobiście bardzo lubię takie rozwiązanie. Mam wrażenie, że dzięki temu lakier do paznokci nie gęstnieje tak szybko. 

Za $25 otrzymujemy 10 ml. To dużo czy mało? Chanel ma 13 ml, a kosztuje $2 więcej. Jest jednak pewna różnica. Lakier Dior ma lepsze krycie. Jest też szybkoschnący. Nie żartuję! Wysycha w mgnieniu oka. I na moich paznokciach wytrzymuje dłużej. Stąd moje stwierdzenie - jest trwały! :)

Uwielbiam ten lakier ze względu na pędzelek. Dość duży, płaski, z zaokrągloną końcówką, wystarczą dwa pociągnięcia i paznokieć pomalowany. Wybaczcie, ale zapomniałam zrobić zdjęcie. Z pewnością wujek Google okaże się pomocny.

Ja uwielbiam! A Wy, co sądzicie? Podoba Wam się kolor, który wybrałam? A może macie w swojej kolekcji lakiery Dior Vernis? Jaki kolor podoba Wam się najbardziej? Bo muszę się przyznać, że zastanawiam się nad zakupem kolejnego :) Tylko jeszcze nie wiem, czy będzie to Christian Dior czy Chanel. Ehh, ciężkie jest życie kobiety... Musimy dokonywać tylu wyborów, a wiadomo, że naszą mocną stroną to to nie jest :P

Buziaki :* :* :*
M.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...