piątek, 26 września 2014

URODA | CHANEL 204 TISSÉ VENDÔME.

Dzisiejszy post będzie o cieniach do powiek. O cieniach, o których marzyłam od dawna. Mowa o Chanel Les 4 Ombres Multi-Effect Quadra Eyeshadow. Zaraziła mnie Sroka, która zawsze bardzo je zachwalała i kusiła. Wiecznie jej zazdrościłam, ponieważ w USA cienie wypiekane Chanel nie były dostępne. Jednak wszystko się zmieniło tego lata. Moje serce zabiło mocniej, gdy do sprzedaży weszły wypiekane czwórki. W chwili, gdy je ujrzałam wiedziałam, która paletka będzie moja. Wiedziałam od samego początku. 204 TISSÉ VENDÔME. Piękne, ciepłe zestawienie brązów z delikatnym pomarańczem. Cienie zamówiłam i ... czy pokochałam? Sami się przekonajcie!

Eleganckie kartonowe opakowanie, w środku paletka cieni do powiek skryta w welurowym pokrowcu oraz ulotka z propozycjami makijaży oczu. Byłam bardzo mile zaskoczona, gdy zobaczyłam tę ulotkę. Jest to coś bardzo pomocnego dla osób, które swoją przygodę z makijażem oczu dopiero zaczynają, a także dla osób, które po prostu szukają inspiracji.

Opakowanie bardzo proste, klasyczne, ale niezwykle eleganckie. Subtelne logo na środku dodaje mu charakteru. Wykonane z plastiku, jednak sprawia wrażenie dość porządnego. Paletka otwiera się po naciśnięciu przycisku. Bardzo dobrze leży w dłoni. W środku znajdziemy duże lusterko.

Ważność cieni to 18 miesięcy od momentu otwarcia. Za $61 otrzymujemy 2 gramy produktu. W sumie wydawałoby się, że niewiele... Sama jestem ciekawa na jak długo mi one wystarczą. Póki co, używam ich codziennie, a zużycia nie widać. Nie będę ukrywać, że bardzo mnie to cieszy. 

W środku cienie zabezpieczone są plastikową nakładką. Oczywiście z logiem Chanel. Podoba mi się taka dbałość o szczegóły. Pod tym względem Chanel nigdy nie zawodzi.

Paletka składa się z czterech cieni. Dwa z nich do nakładania na całą powiekę, nadawania koloru i konturowania, jeden do wzmacniania efektu w celu na przykład stworzenia makijażu bardziej intensywnego, wieczorowego oraz jeden do rozświetlania, na przykład wewnętrznego kącika czy łuku brwiowego. Co jak co, ale mnie więcej do szczęścia nie potrzeba! 

W zestawie znajdziemy dwie pacynki. W sumie jeszcze ich nie używam, ponieważ cienie nakładam pędzlami. Czytałam jednak, że są całkiem w porządku. Również tutaj można odnaleźć ich maleńkie logo na końcu pacynki.

Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, w dotyku takie ... aksamitne! Muszę przyznać, że ja jestem niesamowicie zadowolona z zakupu tych cieni. Pięknie wyglądają na powiece, można stworzyć makijaż bardzo delikatny lub efekt wzmocnić. Cienie bardzo ładnie współpracują. Do ich nakładania używam pędzli MAC. Nic się nie obsypuje, cienie rewelacyjnie się rozcierają. Poniżej makijaż w wersji delikatnej, dziennej. 

W USA dostępne mamy osiem zestawień kolorystycznych do wyboru. Muszę przyznać, że ogromnie podoba mi się TISSÉ CAMBON oraz TISSÉ VÉNITIEN. Na pewno jedna z nich znajdzie się na mojej gwiazdkowej liście życzeń :D Postanowiłam taką w tym roku stworzyć, by ułatwić bliskim zadanie :D Pewnie opublikuję ją na blogu, bo być może komuś się to przyda :D 


Znacie cienie do powiek Chanel? Lubicie? Jak Wam się podobają cienie, które pokazałam? A może któreś podobają Wam się bardziej? Wolicie cienie wypiekane czy prasowane? Dajcie znać w komentarzach! Chętnie poczytam :)

7 komentarzy:

  1. świetny zestaw kolorów wybrałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :) Czy mogłabyś nagrać filmik o swoim wybielaniu zębów? O ile pamiętam kiedyś coś o tym wspominałaś, a ja bardzo chętnie bym coś takiego zobaczyła na Twoim kanale, albo przeczytała posta na blogu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wpisuję na listę życzeń :)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję! :D

      Usuń
  3. Jaka jest roznica pomiedzy cieniami wypiekanymi, a prasowanymi?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, ale jesteś śliczna :) a cienie są cudowne, muszę przyznać :D

    OdpowiedzUsuń

Tell me, what do you think!

Thank you! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...