wtorek, 30 grudnia 2014

URODA | ZOYA NAILPOLISH :: CAITLIN.

Na początku listopada podzieliłam się z Wami recenzją lakieru do paznokci marki Zoya (KLIK). Uprzedzałam Was wtedy, że mam ochotę na kolejny :P I stało się! Tym razem zdecydowałam się na odcień bardziej "zimowy". Raczej nie kupuję lakierów w bardzo specyficznych kolorach. Wybieram takie, które będą pasowały do mojej osobowości, do stylu ubioru. Kolor szary uwielbiam i to wiadomo nie od dzisiaj. Gdy zobaczyłam w sklepie ten odcień - szary wpadający w bladoniebieski - wpadałam po uszy. 

Kolor nazywa się CAITLIN. Szary czy niebieski? A może idealna kombinacja obydwóch? Fakt pozostaje faktem - kolor idealny na zimę. Uprzedzając pytania napiszę, że mimo chłodnego odcienia moje dłonie nie wyglądają jak dłonie umarlaka :)

Lakiery do paznokci Zoya NIE ZAWIERAJĄ formaldehydu, toluenu, ftalanu dibutylu (DBP) i kamfory. Oznacza to, że są one bezpieczne w używaniu, polecane do stosowania również dla kobiet w ciąży czy alergików. To, dlaczego za każdym razem podaję tę informację, wyjaśniałam już TUTAJ.

Lakier rozprowadza się bardzo dobrze. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak prezentują się dwie warstwy. Muszę dodać, że lakier schnie bardzo szybko, niemalże w mgnieniu oka. Pędzelek określiłabym jako tradycyjny. Pozwala na precyzyjną aplikację produktu.

Lakier prezentuje się bardzo ładnie, jest trwały. Ja jestem z niego bardzo zadowolona. Jest niedrogi, za cenę $10 otrzymujemy aż 15 ml. Na sesję i publikację na blogu czekają już dwa kolejne kolory! :) Nie chce nic mówić, ale wygląda na to, że jesteście świadkami narodzin :) Rodzi się moja miłość do produktów Zoya :)

Używałyście kiedyś lakierów Zoya? Jakie są Wasze wrażenia? Jakie lakiery do paznokci polecacie? Jakie kolory są Waszymi zdecydowanymi ulubieńcami zimą? Dajcie znać koniecznie!

wtorek, 9 grudnia 2014

URODA | ESTEE LAUDER Pure Color Envy Sculpting Lipstick 120 DESIRABLE.

O szminkach Estee Lauder Pure Color Envy czytałam wiele. Wiele dobrego. Również reklamy w gazetach działały bardzo pozytywnie na moją wyobraźnię. Intensywny, nasycony kolor. Usta wymodelowane wielowymiarowym pigmentem. Ciągłe nawilżenie. Brzmi jak szminka - marzenie. Szminka wzbogacona jest kompleksem nawilżającym zawierającym kwas hialuronowy. Wspomaga on naturalną zdolność ust do utrzymywania stałego poziomu nawilżenia. Usta gładkie, miękkie i nawilżone przez cały dzień. Serio? Kolor utrzymujący się do 6 godzin? Wielowymiarowy pigment nadający wargom kształt, objętość i kontur? Usta pełniejsze i kuszące zmysłowością?

Dobra, uległam! Postanowiłam sprawdzić, czy produkt ten jest rzeczywiście taki rewelacyjny. Zacznijmy od opakowania. Kartonik skrywa niezwykle luksusowo wyglądającą szminkę! Metalowe opakowanie, w charakterystycznych dla Estee Lauder kolorach - granat i złoto. Cudo! Muszę przyznać, że tutaj marka bardzo się postarała. Szminka wygląda przepięknie!

Do wyboru mamy aż 18 odcieni. Ja zdecydowałam się na 120 DESIRABLE. Szminka wydaje się być idealnym połączeniem nude i delikatnego różu. Jest bardzo zbliżona do mojego naturalnego koloru ust. Zależało mi na kolorze bardzo neutralnym, który będzie zarówno idealnie pasował do delikatnego makijażu oczu, jak i do tego bardziej wyrazistego.

Niezwykle eleganckie opakowanie. Zachwyca pod każdym względem. Dobrze leży w dłoni, mimo że jest cięższe niż opakowania szminek, których dotychczas używałam. Spowodowane jest to tym, że zamykane jest ono na magnes. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie! :D 

Uwielbiam ten kolor! Wygląda pięknie. Poniżej możecie zobaczyć, jak prezentuje się na ustach. Zdjęcia zostały zrobione tuż po aplikacji szminki. Jak widać, usta nie są nadzwyczajnie nawilżone. Niemniej jednak są miękkie, miłe w dotyku. Sama aplikacja jest bardzo przyjemna. Szminka jest bardzo kremowa, niemalże sunie po ustach jak masełko. Musze przyznać, że jej pigmentacja robi wrażenie. Wystarczy jedno pociągnięcie, by usta były pokryte pięknym kolorem. Jej zapach jest również bardzo przyjemny dla nosa. Co do trwałości to mam pewne zastrzeżenia. Nie wytrwała u mnie nawet 4 godzin. W sumie nie oczekiwałam tego. Muszę przyznać, że początki naszej znajomości nie były łatwe. Szminka bardzo brzydko zbierała mi się na łączeniu warg. Nie wiedziałam, co jest tego powodem. Aż któregoś razu postanowiłam, że przed nałożeniem jej zrobię peeling ust. Nie widziałam takiej potrzeby, ponieważ moje usta zawsze były w dobrej kondycji - nawilżone, nie miałam żadnych suchych skórek. Jednak coś mnie podkusiło i spróbowałam. Co się okazało? Problem zniknął! Od tej pory peeling ust robię regularnie i szminkę nakładam codziennie! Nie rozstaję się z nią, a to chyba mówi samo za siebie. UWIELBIAM! :D


Testowałyście już te szminki? Jakie są Wasze wrażenia? A może znacie inne szminki godne polecenia? Jakie są Wasze ulubione? Czym sugerujecie się przy wyborze szminki? Czy uważacie, że szminka powinna pasować do koloru różu na policzkach lub do koloru lakieru do paznokci? Dajcie znać koniecznie w komentarzach! :D

wtorek, 2 grudnia 2014

LISTOPAD W PIGUŁCE.

Podsumowanie listopada może oznaczać tylko jedno... Mamy już GRUDZIEŃ!!! Nie mogę w to uwierzyć! Jak to się stało?!?! Nie zrozumcie mnie źle, grudzień jest jednym z moich ulubionych miesięcy, jednak myśl, że rok 2014 dobiega końca jest nieco przygnębiająca... Niemniej jednak już nie mogę się doczekać 19 grudnia... Wtedy właśnie rozpoczynam urlop i lecimy do Bostonu! 
Wracając jednak do tematu tego wpisu... Listopad rozpoczęliśmy pojawieniem się na blogu posta o włosach. A konkretnie? Podzieliłam się z Wami moją opinią na temat turmalinowej lokówki do włosów. Jeżeli jeszcze nie czytaliście, zapraszam TUTAJ. Był to dla mnie również czas niemalże ciągłego chorowania. Jak już jakieś choróbsko mi się przyplątało to ciężko było się go pozbyć. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Leżąc w łóżku miałam dużo czasu, by nadrabiać zaległości i udało mi się przeczytać książkę, która już dawno czekała na swoją kolej. Mowa o książce "Dom na plaży" autorstwa Sarah Jio. Książkę pochłonęłam jednym tchem, a pełną recenzję znajdziecie TUTAJ. Przyznam się Wam, że nie mam jakoś szczególnie zachcianek na nowe lakiery do paznokci, jednak ta jesienna pogoda jakoś mnie tak nastroiła i postanowiłam zakupić coś nowego. Padło na lakier ZOYA w pięknym fioletowo, śliwkowym kolorze. Więcej zdjęć oraz recenzję znajdziecie TUTAJ.

O tak... Cóż to byłoby za podsumowanie miesiąca, gdyby nie pojawił się w nim Milo :D W tym miesiącu ogromnie upodobał sobie wylegiwanie się w kartonach, obgryzanie ich. Wiem, że koty tak robią i byłam na to przygotowana, jednak Milo jakoś niespecjalnie się do tego garnął :D Niemniej jednak w listopadzie nastąpił przełom :P Mniej więcej w połowie miesiąca podzieliłam się z Wami moją podchoinkową Listą Życzeń. Pierwszy raz coś takiego stworzyłam i mam nadzieję, że ułatwi to moim bliskim zakup prezentów :D Uwaga, uwaga! Decyzja została podjęta! Umówiłam się do fryzjera. Plany były wielkie, a jak wyszło zobaczycie dalej :D

Ja rozpoczynam kolekcjonowanie prezentów gwiazdowych nieco wcześniej, ponieważ muszę je wysłać do Polski. Poza tym nie lubię zostawiać tego na ostatnią chwilę. Prezent dla każdej bliskiej mi osoby jest zawsze przemyślany, bo przecież chodzi o to, by było to rzeczywiście coś wyjątkowego. Tak się złożyło, że w listopadzie Sephora oferowała swoim Stałym Klientom zniżkę -20%. Nie ukrywam, że bardzo zadowolił mnie ten fakt :) Dzięki temu udało mi się zgromadzić część prezentów w całkiem okazyjnych cenach :D To, że uwielbiam spać to chyba nie jest tajemnica. Największą karą dla mnie jest wstawanie codziennie o 6:20 rano... Biorąc poranny prysznic zawsze przyrzekam sobie, że jak tylko wrócę z pracy to się zdrzemnę :D W zasadzie wstaję tylko po to, żeby później wrócić i spać dalej :P Też tak macie? Niedawno moją uwagę zwróciły produkty Evolution Fresh. Są to głównie soki, podobno bardzo naturalne. Nie są jednak tanie. Były ostatnio w promocji, więc skusiłam się na wodę ananasowo-kokosową. Muszę przyznać, że była całkiem dobra, ale nie sądzę, bym kupiła ją ponownie. Nie za tę cenę. Jednak mimo wszystko było mi bardzo miło, gdy po opublikowaniu tego zdjęcia na Instagramie odezwała się do mnie firma Evolution Fresh, by zapytać jak mi smakowało :) :) :) Taka mała rzecz, a cieszy :P Ostatnimi czasy zajadam się również taką kombinacją sałatkową. W sumie to naszła mnie właśnie na nią ochota... 

Pod koniec miesiąca przyszła pora na umówioną wizytę fryzjerską. Plany, tak jak wspominałam, były wielkie, a wyszło jak wyszło. Miało być jaśniej, więcej blondu. Niemniej jednak koncepcja została zachowana, czyli mam wymarzone ombre. Skróciłam włosy dość sporo, na pewno ponad 10 cm.  Nie wiem dokładnie, nie patrzyłam :P Byłam już zmęczona długimi włosami i wieczną pogonią za objętością. Muszę przyznać, że teraz jestem bardzo zadowolona! :D Włosy są pełne życia, lekkie, prostsze w stylizacji. Bomba! :D Koniec miesiąca oznaczał dla nas również długi weekend (aż 4 dni!). Ostatni czwartek listopada to zawsze Święto Dziękczynienia (Thanksgiving), zaraz po nim piątek tzw. Black Friday, oba wolne od pracy. Jesień i zima to moje ulubione pory roku w pracy, ponieważ mamy wtedy najwięcej wolnego, a jak wiecie (albo i nie wiecie jeszcze) w USA nie ma zbyt wielu dni wolnych od pracy! Pogoda dopisywała, więc postanowiliśmy udać się do parku. Uwielbiam Piedmont Park! Nowy Jork ma Central Park, a Atlanta ma Piedmont :P 

Na koniec zdjęcie cukierków, które wypatrzyłam w sklepie Whole Foods Market. Organiczne, naturalne twarde cukierki (coś jak landrynki). Pyszne i ... w pewnym sensie zdrowe :) Ja wybrałam o smaku granatu i nektarynki. Jak będziecie mieli okazję to koniecznie je sprawdźcie! :D 

Życzę Wam miłego tygodnia!
Buziaki :* :* :*
M.

Tak wyglądał mój listopad. W wielkim skrócie oczywiście. A jak Wam minął ostatni miesiąc? Wydarzyło się coś ciekawego? Dajcie znać w komentarzach!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...